Pisarz w mediach społecznościowych: Czy autor naprawdę musi być na smyczy algorytmów?
Wirtualne istnienie bez cenzury – kiedy masz dość cyfrowego cyrku.
Żyjemy w czasach, w których od twórcy – niezależnie od tego, czy pisze powieści, wiersze, czy prowadzi skromny blog w kącie internetu – oczekuje się czegoś więcej niż tylko samego pisania. Masz być widoczny. Masz tańczyć do algorytmów, wrzucać relacje z każdego posiłku, karmić potwora o nazwie „zasięgi” i przekrzykiwać tysiące innych głosów, które krzyczą głośniej.
Każdy autor na którymś etapie swojej drogi czuje ten cichy, niewidzialny przymus. Przecież „jeśli cię nie ma w sieci, to nie istniejesz” – prawda?
Wyścig, w którym nikt nie wygrywa
Problem polega na tym, że ten pęd ma niewiele wspólnego z literaturą. Pisarstwo to z definicji proces niespieszny. To zapach papieru, skreślone słowa, godziny wpatrywania się w migający kursor i budowanie świata, w którym można się schować przed hałasem.
A media społecznościowe? To krzykliwy bazar, na którym wszystko musi być natychmiastowe, głośne i podane w trzydziestosekundowych pigułkach. Próba dopasowania się do tego rytmu przypomina wlewanie dobrego, dojrzałego wina do dziurawego wiadra. Tracisz energię, tracisz radość tworzenia, a zamiast spokoju w głowie zostaje tylko szum powiadomień.
Wybieram wolność i własne tempo
W pewnym momencie trzeba powiedzieć sobie „dość”. Zrozumieć, że czytelnika nie interesuje to, jak bardzo algorytm nas karze albo czy nasza rolka zdobyła tysiąc wyświetleń. Człowiek, który sięga po książkę lub otwiera bloga, szuka czegoś zupełnie innego. Szuka schronienia. Szuka autentyczności, drugiego człowieka i chwili wytchnienia przy porannej kawie.
Można pisać inaczej. Można zrezygnować z wyścigu o uwagę na rzecz prawdziwej, spokojnej relacji. Bez presji, bez codziennego zamieszczania postów pod dyktando słupków statystyk.
Narzędzia, nie panowie
Czy to znaczy, że trzeba zapaść się pod ziemię i odciąć od świata? Nie. Media społecznościowe mogą być pożytecznym narzędziem – o ile zamienisz się z ich niewolnika w ich gospodarza. Nie muszę biegać za każdym trendem ani skakać w rytm narzuconych reguł. Używam tych miejsc na własnych warunkach: dokładnie tam, gdzie forma pasuje do tego, co chcę w danym momencie przekazać.
Jeśli zechcesz zajrzeć do mojego świata na chwilę, bez presji i algorytmicznego przymusu, znajdziesz mnie w kilku wybranych zakamarkach:
Na YouTube – czasem wolę po prostu coś opowiedzieć, niż napisać. Zobaczysz tam film, w którym dzielę się kulisami powstawania historii i tym, co akurat gra mi w duszy:
Na TikToku – chwila uśmiechu i krótki rzut oka na literacką codzienność bez filtra. Może ta rolka sprawi, że dzień stanie się odrobinę lżejszy:
@irena.wiecek Jak wygląda łapanie weny? Z życia pisarki z Obłuża. Irena Więcek, #PisarskieŻycie #WTrasie #IrenaWięcek #PisarkaZObłuża #ZŻyciaWzięte ♬ The Infection Learned To Hide - edivieira
Na Instagramie – zatrzymane w kadrze chwile, widoki z okna i zapowiedzi tego, co akurat rodzi się na kartkach. Zobacz ten post:
Na Facebooku (Fanpage) – miejsce naszych sąsiedzkich spotkań, rozmów o prozie życia i o tym, co u Sabiny i Dziuni. Wpadnij poczytać, co tam słychać:
Przestrzeń, w której czas zwalnia
Warto tworzyć własne, bezpieczne wyspy zamiast bezmyślnie orać cudze pola. Miejsca, do których wpada się z przyjemnością – wtedy, kiedy ma się czas, a nie wtedy, kiedy każe to zrobić system.
Bo prawdziwa literatura nie rodzi się w pośpiechu. Powstaje w ciszy, w skupieniu i w zgodzie ze sobą. I wcale nie potrzebuje błysku fleszy, żeby dotrzeć do właściwych rąk. Wystarczy otworzyć drzwi, zaprosić do środka na własnych zasadach – i po prostu robić swoje, z dala od cyfrowego zgiełku.
Kilka słów o autorce (czyli o mnie)
Nazywam się Irena Więcek – to jest mój pseudonim, w sieci funkcjonuję też jako Pisarka z Obłuża, więc łatwo mnie znajdziecie! Zadebiutowałam w 2025 roku powieścią Zamieszanie. Obecnie jestem tuż przed premierą kolejnej powieści z intrygą, Hiena, która będzie drugą częścią z serii o Sabinie i Dziuni.
Co pisze się dalej, jakie mam plany wydawnicze, sprawdzisz tutaj:
Akcja całej serii umiejscowiona jest w północnych dzielnicach Gdyni. Tutaj, na bezdrożach i polnych ścieżkach pośród łąk, główne bohaterki „rozchodzą” wszystkie swoje problemy. O czym są moje powieści obyczajowe? O drugiej szansie, o wartościach, o bólu i o miłości. Piszę nie tylko dla kobiet, ale dla każdego, kto szuka światełka w tunelu i nadal wierzy, że je dojrzy.
Irena Więcek – Pisarka z Obłuża. Szukam światła tam, gdzie inni widzą tylko mrok. ⚓✨

Komentarze
Prześlij komentarz