Hienowatość w modzie i życiu. Nowa powieść „Hiena” i refleksje Pisarki z Obłuża
Hienowatość czyli najmodniejszy trend każdego pokolenia
Kłam, oszukuj, zgarniaj ile wlezie. Napychaj kieszenie, zbieraj laury, rozpływaj się w awansach, premiach, uznaniu. Śmiało krocz do przodu, nie oglądaj się za siebie, ustaw łokcie wysoko, pierś do przodu, szyja wyprostowana – świat leży u twoich stóp. Wszystko ci się należy, bierz jak swoje, resztę zdepcz jak wypalonego peta. A jeśli po drodze ktoś potknie się, zostanie z tyłu, straci siły albo poprosi o pomoc? Tym gorzej dla niego. Dla drapieżnika słabszy nie jest człowiekiem w potrzebie – jest tylko zawalidrogą albo kolejnym stopniem do pokonania. Oto ty, piękna, młoda, wszechwładna istota. Hiena w całej krasie.
Twoja droga jasno wytyczona, sukcesem umajona, żadnych przeszkód, żadnych cierni, wszystko jak z płatka. Najsmaczniejsze kąski twoje podniebienie łechtają, a cudze łzy czy pot nie robią na Tobie żadnego wrażenia.
Tylko powiedz mi, droga hieno... co zrobisz, gdy zgaśnie flesz?
Złoty blichtr i zapach padliny
Żyjemy w czasach, w których empatię i wrażliwość często myli się ze słabością. Natomiast kręgosłup moralny bywa niewygodnym akcesorium, które nie mieści się w najnowszych trendach. „Parcie na szkło” i bezwzględna skuteczność sprowadziły nas do parteru, a drapieżność stała się cnotą narodową. Przecież trzeba sobie radzić, co nie? Kto nie jest wilkiem albo sprytną hieną, ten – według dzisiejszych reguł gry – ginie w tłumie, zepchnięty na margines przez tych, którzy głośniej krzyczą i bez mrugnięcia okiem przechodzą obok cudzego nieszczęścia.
Moda na bezwzględność wraca w każdym stuleciu, tylko zmienia kostiumy i scenografię. Kiedyś zakładała gorset i dworski uśmiech, dzisiaj, idealnie wybielone zęby, lśniący filtr na ekranie smartfona i korporacyjną nowomowę o optymalizacji. Zasada pozostaje jednak niezmienna, ubić interes na cudzych plecach, przejść po trupach, zdeptać słabszego i pójść dalej z wysoko podniesioną głową, nie brudząc sobie rąk refleksją.
Latarnia morska i twardy pień
Kiedy patrzę na ten dzisiejszy pęd do łatwych zdobyczy i całkowitą obojętność na drugiego człowieka, tym mocniej wracam myślami do zupełnie innego świata. Wyrastam z pnia, w którym słowo znaczyło wiele. Gdzie zasady były fundamentem, a nie elastyczną opcją do negocjacji. Pamiętam do dziś jedno zdanie mojego ojca – „nie wyciągaj ręki po cudze” – które przez całe życie wyznaczało kurs niczym światło latarni morskiej, przywołujące zbłąkanych marynarzy bezpiecznie do portu.
W morzu pokus, skrótów i cichej zgody na krzywdę słabszych, ten ojcowy drogowskaz uratował mnie przed niejedną mielizną. Prawdziwa siła nie tkwi w drapieżnym zagarnianiu świata i obojętności na cudzy los. Prawdziwa siła to umiejętność zachowania twarzy, kiedy wszyscy wokół dawno już ją zgubili.
Powieść obyczajowa z intrygą – życie bez filtrów
Właśnie o tym świecie, pełnym pozorów, ukrytych motywów, bezwzględnych mechanizmów, ale też ludzi poszukujących drogi do samego siebie, jest moja najnowsza powieść Hiena.
Bo widzisz, prawdziwe życie to, które obserwuję spacerując z wiatrem we włosach po nadmorskich plażach, wsłuchując się w szum fal i zmienność nadmorskiego pejzażu, nie składa się z samych drapieżników. Na szczęście! Zamiast lśniących salonów pełnych ustawionych łokci i obojętności na słabszych, wolę pokazywać na kartach książek ludzi z krwi i kości. Takich, którzy potrafią potknąć się o własne nogi, dostać od losu siarczysty policzek, popełnić błędy, a potem... podnieść się, otrzepać kolana i zaryzykować po raz drugi, nie depcząc przy tym nikogo, kto znalazł się obok.
Moje bohaterki nie są spiżowymi pomnikami doskonałości. Mają swoje wady, potrafią ostro odpowiedzieć, błądzą i szukają. Ale przynajmniej nie muszą przed snem sprawdzać w lustrze, czy aby na pewno nie obudziły się z ogonem i padliną na sumieniu.
Co zostanie, gdy zgaśnie flesz?
Zastanówmy się czasem nad tym w ten jesienny dzień, kiedy pogoda za oknem zmienia się jak w kalejdoskopie, raz słońce, raz ulewny deszcz i porywczy wiatr. Czy naprawdę chcemy budować nasze życie na drapieżności, która zjada nas od środka i każe deptać słabszych? Czy nie lepiej odnaleźć własny port?
A wy co o tym sądzicie? Czy hieny naprawdę rządzą współczesnym światem, czy to tylko chwilowa, głośna moda, która zaraz rozmyje się we mgle nad Zatoką Gdańską? Dajcie znać w komentarzach! 🌊📖
Kilka słów o autorce (czyli o mnie)
Nazywam się Irena Więcek – to jest mój pseudonim, w sieci funkcjonuję też jako Pisarka z Obłuża, więc łatwo mnie znajdziecie! Zadebiutowałam w 2025 roku powieścią Zamieszanie. Obecnie jestem tuż przed premierą kolejnej powieści z intrygą, Hiena, która będzie drugą częścią z serii Sabina i Dziunia.
Co pisze się dalej, jakie mam plany wydawnicze, sprawdzisz tutaj:
Akcja całej serii umiejscowiona jest w północnych dzielnicach Gdyni. Tutaj, na bezdrożach i polnych ścieżkach pośród łąk, główne bohaterki „rozchodzą” wszystkie swoje problemy. O czym są moje powieści obyczajowe? O drugiej szansie, o wartościach, o bólu i o miłości. Piszę nie tylko dla kobiet, ale dla każdego, kto szuka światełka w tunelu i nadal wierzy, że je dojrzy.
Chcesz otrzymywać zapowiedzi i darmowe fragmenty?
Irena Więcek – Pisarka z Obłuża. Szukam światła tam, gdzie inni widzą tylko mrok. ⚓✨

Komentarze
Prześlij komentarz