Sabina i Dziunia – najsłynniejszy duet z Obłuża obchodzi rocznicę. Pierwsze Rocznicowe Rozdanie "Zamieszania".
Kolejny artykuł na blogu poświęcony Sabinie i Dziuni, a okazja do tego spotkania jest wyjątkowa, bo świętujemy rocznicę Zamieszania! Specjalnie z tej okazji przygotowałam dla Was rocznicowe rozdanie książkowe – szczegóły znajdziecie poniżej, a niżej zapraszam do dalszej lektury o moich bohaterkach.
🎁 Pierwsze rocznicowe rozdanie Zamieszania
⚠️ WAŻNA UWAGA: Pod żadnym pozorem nie podawaj swojego adresu zamieszkania ani numeru telefonu w komentarzach na blogu! Wszystkie dane do wysyłki będziemy wymieniać wyłącznie w wiadomościach e-mail po rozstrzygnięciu rozdania.
Zasady rozdania – czyli co trzeba zrobić?
Zgłoszenie na maila: Żeby wziąć udział w rozdaniu, wyślij do mnie wiadomość e-mail na adres: m.renak@gmail.com z dopiskiem „Biorę udział w rozdaniu” (lub dopisz coś od siebie, jeśli masz ochotę).
Komentarz mile widziany: Pod tym artykułem zostaw komentarz – wezmę go pod uwagę przy wyborze zwycięzcy tego rozdania!
Wyniki: Rozdanie trwa do soboty 10 października. Po tym czasie ogłoszę szczęśliwca tutaj, na blogu. Do wybranej osoby odezwę się bezpośrednio mailowo z prośbą o adres do wysyłki.
Wysyłka: Egzemplarze pakuję osobiście i wysyłam na swój koszt (na terenie Polski) prosto z Obłuża, żeby jak najszybciej wylądowały na Waszych stolikach nocnych.
Zapraszam do wspólnego stolika. Usiądźcie wygodnie, zagrzejcie kubek i napiszcie dwa słowa.
O Sabinie, Dziuni i świecie, który goni
Sama, jako osoba prywatna, muszę się przyznać, że lubię te panie. Lubię moje bohaterki, najzwyczajniej w świecie je lubię. Nie powiem, że się z nimi utożsamiam, bo nie byłoby to do końca prawdziwe, ale wiem, że w nich jest wiele ze mnie. No bo jakżeby inaczej? Czerpię przede wszystkim ze swoich własnych doświadczeń, przeczuć, przeżyć i wartości. Stąd jedna i druga sporo ode mnie dostały, mają też cechy zapożyczone od znajomych i koleżanek. Dzięki temu każda z Was może znaleźć w nich coś bliskiego sobie.
Jak dziewczyny wkroczyły do mojego świata
Sabina i Dziunia pojawiły się ładnych parę lat temu w jakimś tekście, który urodził się o poranku. Wkroczyły swobodnie do mojego mieszkania, pojawiły się na ekranie komputera i przycupnęły na dosyć długi okres. Zupełnie o nich zapomniałam! Nie brałam ich w ogóle pod uwagę, szukając tematów czy ścieżek, którymi powinna podążać moja potrzeba pisania.
Ale jak to mówią, w przyrodzie nic nie ginie. I tak właśnie było w tym przypadku. Z niewielkiego opowiadanka wskoczyły wyżej, przejęły we władanie całą powieść, a po chwili nawet całą serię! Zawładnęły mną i tyle – nie pytały o zdanie.
Prawdziwe jest jednak twierdzenie, że nic nie dzieje się bez przyczyny. To, co pojawiło się kiedyś jako zarys historyjki, zaiskrzyło tak, jak w pierwszej miłości. Spotykasz ją czy jego i po prostu iskrzy, jest chemia, drży serce. No, może tutaj aż tak kolana nie miękły i nie drżały, ale doprowadziło mnie to do pełnej akceptacji tej koncepcji. Sabina i Dziunia stały się siłą napędową wszystkich kolejnych opowieści, a w konsekwencji to na nich oparł się cały cykl.
Woda i ogień
Uzupełniają się rewelacyjnie, co możecie zobaczyć na stronach kolejnych powieści. Jak woda i ogień, niebo i ziemia, po prostu jedna i druga, jak dwie połówki jabłka, odnalazły się i stanowią fantastyczny tandem, który pozwoliłam sobie nazwać najsłynniejszym duetem z Obłuża.
Bo to właśnie tutaj się narodziły, w tej północnej dzielnicy Gdyni, i tutaj spędzają najwięcej czasu. Pracują, żyją, wychowują dzieci, przeżywają te wszystkie swoje ekscytujące emocje, pomagają innym i wspierają się w dramatycznych sytuacjach.
Nie mogę powiedzieć, że są po prostu moimi ulubionymi, bo to moja pierwsza seria powieści obyczajowych są więc jedyne i zarazem ulubione. Myślę jednak, że zostaną ze mną na dłużej, bo ich zwyczajność i codzienność są tak bliskie wielu osobom. Otrzymuję tego dowody namacalnie w listach, SMS-ach, mailach. Piszecie mi, że chciałybyście mieć taką przyjaciółkę, że potrzeba tej drugiej osoby, która rozumie, nie punktuje, nie krytykuje, a do tego jest lojalna i szczera.
Prawdziwe relacje w świecie z plastiku.
To jest naprawdę bardzo, ale to bardzo ważne w dzisiejszych czasach, kiedy wszyscy dookoła pędzą, rzadko mamy dla siebie czas, a szklany blichtr lukrowanych obrazków i nic nieznaczących słów po prostu pryska jak bańka mydlana w zderzeniu z życiem. A one, Sabina i Dziunia, sprawdzają się w każdym, ale to w każdym aspekcie życia.
Może to śmieszne, gdy powiem, że są na dobre i na złe? No ale Sabina i Dziunia to dziewczyny do tańca i do różańca. Tak kiedyś mówiło się o ludziach, dla których słowo znaczyło wiele, a ludzki gest wykonywany był w sposób naturalny. Nie trzeba było nikogo prosić, zwyczajnie działo się samo, bo życzliwość, empatia, zrozumienie, wsparcie i nie wspomnę o słowie honoru, były na porządku dziennym.
Gdzieś w tym pędzącym świecie zatraciliśmy te pierwsze, podstawowe wartości. Zagubiły się w szalonym tempie XXI wieku, wśród kolorowych obrazków migających na TikToku, rolek przeplatanych muzyką, śpiewem i tańcem. Wszyscy w pierwszym momencie zachłysnęliśmy się tym szumem medialnym, przyznaję się bez bicia, mnie też porwał ten tan!
Ale może szybciej niż inni ocknęłam się. Dzięki Ci, wszechświecie, panie, ktokolwiek jest tam pośród tych chmur, żeś przypomniał mi, a może to ten bagaż przeżytych chwil, który ciągle ze sobą dźwigam? że jest coś ważniejszego od tej bańki, w którą usilnie ktoś próbuje nas wtłoczyć. Wpadamy w te trendy, w te tory i zupełnie zatracamy się w tym szaleństwie, a to dopiero życie weryfikuje, gdzie jesteśmy i w którym nocniku tkwi nasza ręka.
Zapomnieliśmy o prostych, zwykłych wartościach, gdzie słowo znaczyło słowo, a obietnica była obietnicą, a nie pustosłowiem. To była obietnica wykonania czegoś jasnego i prostego, gdy można było mówić prosto w oczy i nie czuć tej szpili wbijanej podstępem. Fałsz, złodziejstwo, oszustwo, wszechobecna bylejakość zastąpiły nam wartości, które w bardzo szybkim tempie zostały uznane za przaśne, nieistotne, śmieszne i zepchnięte na margines.
Tu i teraz
I oto na tym brudnym polu, na tym bagnie bylejakości pojawia się Sabina i Dziunia ze swoją zwykłością dnia, z ptakiem, który skrzydłami łopocze, z tą chmurą, która toczy się po niebie. Od tak zwykła ludzka relacja, która przypomina o tym, co tak naprawdę jest ważne. O tym, o czym nigdy, ale to nigdy nie należy zapominać.
Bo życie toczy się w realu, a nie w świecie wirtualnym! Sabina i Dziunia są tu i teraz, pośród nas. Nieważne, który to jest rok nie znajdziecie u mnie oznaczenia, że to działo się w roku takim, czy owakim. To nie ma najmniejszego znaczenia. Istotne jest tylko tu i teraz: co robisz, co myślisz, jak czujesz, i nic więcej. Za chwilę będzie to przeszłością, a co będzie jutro, tego nie wiemy. W ogóle nie wiemy, czy jutro nastąpi, dlatego tak ważne jest dla nas to ukorzenienie w wartościach, prawdzie, zasadach, miłości i przyjaźni.
Kilka słów o autorce (czyli o mnie)
Nazywam się Irena Więcek – to jest mój pseudonim, w sieci funkcjonuję też jako Pisarka z Obłuża, więc łatwo mnie znajdziecie! Zadebiutowałam w 2025 roku powieścią Zamieszanie. Obecnie jestem tuż przed premierą kolejnej powieści z intrygą, Hiena, która będzie drugą częścią z serii o Sabinie i Dziuni.
Co pisze się dalej, jakie mam plany wydawnicze, sprawdzisz tutaj:
Akcja całej serii umiejscowiona jest w północnych dzielnicach Gdyni. Tutaj, na bezdrożach i polnych ścieżkach pośród łąk, główne bohaterki „rozchodzą” wszystkie swoje problemy. O czym są moje powieści obyczajowe? O drugiej szansie, o wartościach, o bólu i o miłości. Piszę nie tylko dla kobiet, ale dla każdego, kto szuka światełka w tunelu i nadal wierzy, że je dojrzy.
A skoro o światełkach mowa – bardzo cieszę się, że jesteście ze mną. Zapraszam Was do świętowania pierwszej rocznicy Zamieszania i wzięcia udziału w rocznicowym rozdaniu. Świętujmy razem te małe, literackie urodziny!
Irena Więcek – Pisarka z Obłuża. Szukam światła tam, gdzie inni widzą tylko mrok. ⚓✨

Komentarze
Prześlij komentarz