Sabina i Dziunia – Początek. O tym, jak odnaleźć iskrę w codzienności


Czy w dojrzałym wieku można jeszcze kogoś naprawdę poznać? Czy istnieje przyjaźń, która nie potrzebuje słów, by zrozumieć ciężar dnia? W mojej letniej serii zabieram Was w podróż po  ścieżkach Północnej Gdyni, Mechelinek, Rewy, gdzie dwie kobiety – Sabina i Dziunia – uczą się, że najważniejsze rzeczy w życiu dzieją się pomiędzy krokami. Dziś zaczynamy od fundamentu: zaufania.

Spotkanie dwóch światów: Orzeł i Reszka

W życiu każdej z nas przychodzi taki moment, w którym musimy zwolnić. Zatrzymać się i spojrzeć na to, co zgromadziłyśmy przez lata. Sabina i Dziunia to nie tylko bohaterki mojej nadchodzącej powieści. To dwie strony tego samego medalu, orzeł i reszka, białe i czarne – tralalala, jak to w życiu bywa, gdy pozornie odległe bieguny nagle się przyciągają.
Kiedy się poznały, nie od razu zrozumiały, jak bardzo są sobie potrzebne. Sabina – uosobienie spokoju, kobieta, która w każdej sytuacji szuka logicznego ładu, harmonii i ciszy. Dziunia – wulkan energii, osoba, w której oczach wciąż tli się iskra wariactwa, nieznająca ograniczeń, jakie często nakłada na nas metryka. Sabina odnalazła w Dziuni tę potrzebną iskrę, a Dziunia w Sabinie zobaczyła bezpieczną przystań. Ich relacja to taniec dwóch różnych energii. Jak Yin i Yang, jak nuta spokoju spleciona z nutą szaleństwa, która nadaje barw szarej codzienności.
To odkrycie nie było gwałtowne. One się „odkryły” nawzajem powoli, kawałek po kawałku, jak mapę terenu, na którym dopiero co zaczęły stawiać pierwsze kroki. Zrozumiały, że bycie razem to nie bycie takimi samymi, ale bycie uzupełniającymi się.

Zaufanie – fundament podtrzymania za łokieć

Dziś otwieramy naszą ośmiotygodniową podróż przez wartości przyjaźni. Pierwszym filarem, bez którego żadna relacja nie przetrwałaby próby czasu, jest zaufanie.
Dla Sabiny i Dziuni zaufanie nie jest abstrakcyjnym pojęciem z podręczników psychologii. To fizyczna obecność. To ich wspólny rytuał – „rozchodzenie” problemów. Gdy życie przytłacza, gdy myśli w głowie robią się zbyt głośne, ruszają w stronę morza. Morskie powietrze ma w sobie moc oczyszczania – wiatr wywiewa niepotrzebne myśli, zostawiając tylko to, co pozwala dojrzeć sedno sprawy.
Spacer to ich codzienna praktyka uważności. W trakcie tych marszrut, które codziennie dokumentuję na moim profilu, dzieje się magia przyjaźni. Zaufanie objawia się w sytuacjach skrajnych i banalnych zarazem. Gdy Sabina, zamyślona nad skomplikowaną historią swojego życia, nie zauważy wystającego konara, jej ciało zachwieje się, a serce zadrży z niepokoju. Wtedy Dziunia jest tuż obok – podtrzymuje ją za łokieć, zanim zdąży upaść. Gdy fala przypływu niespodziewanie odsłania śliski kamień pod stopami Dziuni, Sabina, nie pytając o nic, wyciąga dłoń.
To jest właśnie prawdziwe zaufanie, wiedza, że nawet jeśli się potknę, nie uderzę o ziemię. To wiara w to, że druga osoba widzi to, czego ja w danej chwili nie dostrzegam. Że jest czujna za mnie, kiedy moje oczy są zajęte własnym chaosem.

Przyjaźń w dojrzałym wieku

Jako pisarka z Obłuża, obserwuję ludzi każdego dnia. Wierzę, że każda z nas nosi w sobie własną Sabinę i własną Dziunię. Szukamy w życiu spokoju, ale marzymy o szaleństwie. Szukamy wsparcia, ale chcemy być oparciem dla innych. Moje bohaterki są odbiciem tych pragnień. Ta seria artykułów to zaproszenie do wspólnej refleksji nad tym, jak budować bliskość w świecie, który pędzi i często nie daje czasu na bycie uważnym.
Przyjaźń po sześćdziesiątce ma inny smak niż ta z lat młodości. Jest bardziej świadoma. Nie musimy już nic udawać, nie musimy się popisywać. Możemy po prostu być. Zaufanie w takiej relacji jest jak dobre wino – zyskuje na szlachetności wraz z upływem czasu.

Zaproszenie na jesień

Podczas naszych letnich spotkań w każdą sobotę, będziemy rozkładać tę przyjaźń na części pierwsze. Dzisiaj postawiłyśmy pierwszy kamień milowy: zaufanie. Za tydzień przyjrzymy się kolejnemu aspektowi, który spaja te dwa, tak różne światy.
Sabina i Dziunia mają jeszcze wiele do powiedzenia – zapraszam na ich nową odsłonę już jesienią w mojej nowej powieści. Tymczasem, niech ta letnia podróż będzie dla nas wszystkich okazją do odnalezienia własnych „przyjaciółek od łokcia”, które podtrzymają nas, gdy grunt pod nogami stanie się śliski.
Dajcie znać w komentarzach: czy Wy macie taką osobę, przy której możecie bezpiecznie „potknąć się” o własne problemy, wiedząc, że nie upadniecie?
Chcesz otrzymywać zapowiedzi i darmowe fragmenty? Kliknij tutaj i zostaw swój ślad

Irena Więcek – Pisarka z Obłuża. Szukam światła tam, gdzie inni widzą tylko mrok. ⚓✨

➡️ Chcesz poznać najsłynniejszy duet z Obłuża?

Z osobistą dedykacją: Napisz do mnie bezpośrednio, korzystając z formularza na blogu – KLIKNIJ TUTAJ I WYPEŁNIJ FORMULARZ. Odezwę się do Ciebie, by dopiąć szczegóły!

Szybka wysyłka: Kup książkę bezpośrednio na Amazonie :

👇  👇

Wpis powstał w ramach autopromocji mojej twórczości.

O Autorce:

Irena Więcek – w sieci znana także jako Kuratorka Chaosu oraz Ekspertka od drugich szans. Pisarka z Obłuża, która w gdyńskiej mgle i szorstkiej prawdzie o ludzkich relacjach szuka światła tam, gdzie inni widzą tylko mrok. Autorka powieści obyczajowej z intrygą „Zamieszanie”, aktualnie pracuje nad drugim tomem serii zatytułowanym „Hiena”. Mieszka i tworzy w Gdyni, codziennie patrząc na Bałtyk z okna swojej pracowni. Nic tak nie cieszy twórcy jak świadomość, że czytelnicy wybierają hasło: czytam polskie autorki.

Komentarze