Gdzie szukać inspiracji? Mój sekret na twórcze eureka!
Inspiracja – zagadka czy kwestia treningu?
Problemy z inspiracją? Któż ich nie miał! To chyba najczęstszy dylemat, z którym mierzą się pisarze, stając przed pustą kartką. „Co dalej? Skąd wziąć pomysł? Gdzie są te pomysły?” Wiele razy otrzymywałam wiadomości i pytania w mediach społecznościowych: „Skąd czerpiesz inspirację?”. Trudno jest odpowiedzieć jednym zdaniem, temat jest bardzo obszerny. Ale gdybym miała się skupić i powiedzieć krótko: inspiruje mnie wszystko. Dokładnie wszystko!
Zacznijmy jednak od początku. Jednym inspiracja przychodzi ot tak, na pstryknięcie palców, a inni z trudem i z mozołem zmagają się z tym problemem. Myślę, że to kwestia niekoniecznie tylko naszych predyspozycji (choć to zapewne też), ale przede wszystkim kwestia treningu.
Twój umysł to potężne narzędzie!
Nasz umysł to niezwykłe narzędzie, w którym wiele można znaleźć. Działa na zasadzie wydawanych poleceń. Jeśli więc nie był trenowany do szukania i znajdowania inspiracji, to nawet nie wie, jak to robić, ani nawet, że ma to robić! Zwyczajnie trzeba nauczyć nasz umysł poszukiwania inspiracji. W miarę upływu czasu i wielu prób sam będzie podsuwał nam inspirujące obrazy. Jeżeli te dwa elementy – polecenie „inspiruj mnie, zainspiruj mnie!” – połączą się z działaniem, mamy inspirację na wyciągnięcie ręki!
Kiedyś zaczęłam swój trening od truchtania w terenie. Ilekroć wybiegałam na trasę, pomysły pojawiały się nawet w najbardziej skołtunionym umyśle, gdzie myśli kłębiły się w stresie, frustracji, wielkich emocjach czy przeżywanych dramatach. Wszystko znikało, pozostawało czyste pole. I w tym polu, niczym olśnienia i objawienia, pojawiały się czyste pomysły na dowolne tematy. Niekoniecznie na ten superważny temat, który akurat kotłował się w mojej głowie.
Lekcja z matematyki, czyli kiedy odpuścić
Swego czasu, w szkole podstawowej, miałam ciekawe przeżycie, które zapamiętałam, bo było dosyć dojmujące. Związane było z rozwiązywaniem zadania matematycznego. Nie, nie, nic z tych rzeczy! Nigdy nie byłam jakąś pilną, systematyczną uczennicą. Zawsze zajmowałam się tym, co mnie interesowało, co niestety nie zawsze szło w parze z programem nauczania.
Ale z matematyką było inaczej. Nie dlatego, że kochałam matematykę, ale dlatego, że mieliśmy nauczycielkę, która zadawała bardzo dużo zadań – taką niesamowitą ilość, że nie można było tego wykonać gdzieś tam na kolanie w czasie przerwy. A do tego jeszcze sprawdzała wykonanie tych zadań! To dosyć często padało na mnie, bo moja mama poprosiła panią nauczycielkę, która była naszą sąsiadką, żeby miała na mnie oko. Pani Eugenia miała więc na mnie oko i bardzo często wywoływała mnie do tablicy, przepytując z różnego rodzaju twierdzeń i hipotez. I niestety sprawdzała zadania domowe.
Pamiętam, jak utknęłam nad jednym takim zadaniem. Zabrałam się za odrabianie lekcji trochę za późno, już pod wieczór. Było dobrze po północy, a ja kręciłam się w kółko, biegałam za swoim własnym ogonem jak ten kot i nie mogłam znaleźć wyjścia z sytuacji. Wyniki były już tak cudaczne, że umysł odmówił posłuszeństwa. Powiedział: "Dość! Nie wiem. Po prostu nie wiem, co mam ci tu jeszcze przeliczyć po pięćdziesiąty raz!".
Doszłam do wniosku, że na dzisiaj koniec. „Rano obudzę się przed szkołą z jasnym, wyspanym umysłem i spróbuję”. Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Poszłam spać, zasnęłam snem sprawiedliwego. I wyobraźcie sobie – ja, która z reguły na ostatnią chwilę wpadała do szkoły z ostatnim dzwonkiem – obudziłam się po godzinie piątej rano z jasnym umysłem i prostą, klarowną odpowiedzią! Zadanie rozwiązałam ot tak, w ciągu pięciu minut. Rozwiązanie przyszło gotowe. Podaję ten przykład, bo było to tak niesamowite przeżycie, że zapamiętałam je do dzisiaj. Minęło wiele lat, a ja pamiętam te wszystkie emocje, ten ból i cierpienie mojego umysłu, który nie potrafił sobie poradzić z tą zagadką matematyczną, i to jasne rozwiązanie, które przyszło, kiedy odpuściłam.
Praktyczne wskazówki, jak złapać inspirację
Z tej lekcji wyciągnęłam taki wniosek w kwestii inspiracji: wystarczy odpuścić. Przestać katować swój umysł pytaniem: „Gdzie ta inspiracja? Nie znajduję jej! Dlaczego?”. Jak się inspirować?
1. Zadaj umysłowi zadanie. Wydaj mu proste polecenie: "Inspiruj mnie, zainspiruj mnie!".
2. Znajdź swój "wyzwalacz". Na początek warto znaleźć jeden element, który będzie sprzyjał inspiracji, tak żeby mózg połączył kropki i wszedł w tryb działania. Na przykład: wychodzisz na spacer, idziesz z psem, pobiegać, jechać na rowerze czy zwyczajnie się przejść. I w duchu powiedz sobie: "Niech inspiracja spotka mnie na tym spacerze. Poszukaj jej!". Pomysły same się pojawią.
3. Bądź otwarty/a i gotowy/a na przyjęcie inspiracji. Nawet jeśli wydaje ci się ona głupia, bez sensu, zupełnie nieprzystająca do twoich potrzeb, przyjmij ją z radością. Zapisz! Może kiedyś się przyda, może nie, ale nie zniechęcaj swojego umysłu i siebie do dalszego działania, dalszego poszukiwania, swojego twórczego rozwoju.
Inspiracja wokół nas – przykłady sławnych pisarzy
A jak to robili inni pisarze? Wielu z nich znajdowało inspirację w codzienności, w snach, w podróżach czy nawet w przypadkowych obserwacjach:
🕮 Stephen King często czerpie inspirację z własnych lęków i traum, ale także z obserwacji małych, amerykańskich miasteczek. Zwykłe zdarzenia potrafił przekształcić w przerażające historie.
🕮 Joanne Rowling (J.K. Rowling) pomysł na Harry'ego Pottera wpadł do głowy podczas opóźnionego pociągu z Manchesteru do Londynu. Zwykła podróż stała się początkiem magicznego świata!
🕮 Lewis Carroll, autor "Alicji w Krainie Czarów", często czerpał ze swoich snów i fantazji, opowiadając improwizowane historie dzieciom. To pokazuje, że nie wszystko musi być "logiczne" od początku.
🕮 Ernest Hemingway inspirował się swoimi przeżyciami z wojny, podróży i przygód, przekładając je na literaturę w niezwykle oszczędny, lecz sugestywny sposób. Jego życie było jego materiałem.
Po co ci to? Pytam: po co ci to? Odsuń to na boki, zajmij się sobą. Jeżeli czujesz, że masz braki, to je po prostu uzupełnij: ucz się nowych słówek, czytaj, czytaj, czytaj, gromadź doświadczenia. Przede wszystkim pisz codziennie, pisz, pisz i publikuj. Publikuj chociażby na blogu, którego nikt nie czyta, albo trzy osoby na krzyż, a ty zdobywasz doświadczenie. To jest twoje doświadczenie!
Pamiętaj, że jesteś indywidualny/a i niepowtarzalny/a. Nie rób "kopiuj-wklej" kogoś tam, bo nie jesteś kopią. Jesteś jedyny/a na świecie. Twoja istota jest jedyna i stworzona do określonego, jednego celu. Ten cel, ta misja, jest tylko i wyłącznie w tobie. Nie porównuj się, odnajdź to, co masz w sobie – to jest najważniejsze!
Oczywiście, przeglądając kolorowe obrazki w mediach czy strony internetowe, czy patrząc własnymi oczami na otaczający świat, inspirujesz się. To jest twoje pożywienie. Możesz się nakarmić, ale nie powielić! Nie rób takich samych zdjęć, nie pisz takich samych słów. Korzystaj z narzędzi, inspiruj się nimi, ale one nie zastąpią tego, co jest w tobie. Bo to ty będziesz swoim własnym twórcą każdego dnia i tygodnia!
Powodzenia
Irena Więcek - pisarka z Obłuża
🔔
Marzenia się nie spełniają!! Marzenia SIĘ spełnia!!
Pisarka z Obłuża debiutuje 🕮 "Zamieszanie" (z cyklu Wrzosowe Wzgórze)
💥 Kup Zamieszanie i poznaj historię zdrady:
Link do zakupu: https://amzn.eu/d/07QjUdk


Komentarze
Prześlij komentarz