Trzepak na osiedlu Gdynia Obłuże! Kultowe centrum wspomnień czy relikt przeszłości? Seria Sabina i Dziunia na tropie

 

Trzepak – osiedlowe centrum dowodzenia.

Wracając z mojego tradycyjnego, porannego rozruchu (mój dzisiejszy slow jogging zaliczony!), zatrzymałam wzrok na jednym z naszych osiedlowych trzepaków. Pogoda sprzyjała, słońce lśniło, a ta prosta, metalowa konstrukcja nagle wydała mi się niezwykle fotogeniczna. Zrobiłam jej małą sesję fotograficzną, bo w mojej głowie natychmiast ruszyła lawina myśli.

Przyznam się Wam, że byłam święcie przekonana, że te konstrukcje to już totalny lamus. Myślałam, że tylko straszą wyglądem, a cała ich historia zamknęła się w sferze wspomnień. A tu niespodzianka! Podeszłam bliżej, zagadnęłam dwóch panów, którzy akurat byli w pełnej akcji, i okazało się, że tradycja ma się świetnie – dywany wciąż są tam regularnie i namiętnie trzepane! Trzepak na Obłużu nadal żyje, ma się dobrze i jest stuprocentowo użyteczny.

Dla mojego pokolenia to przecież kultowe miejsce. To tam biło serce całego osiedla!

Dawne social media, czyli świat z wysokości metalowej rury

Zanim nastała era smartfonów, powiadomień i algorytmów, polskie podwórka miały swój własny, niezawodny system łączności. Był nim właśnie osiedlowy trzepak. To na nim „wisiały” statusy matrymonialne (kto się w kim kocha, a kto z kim akurat nie rozmawia), tam leciały pierwsze, podwórkowe „lajki” w postaci uznania rówieśników i tam zbierała się cała śmietanka towarzyska z klatki obok.

Na sam widok tych szarych rur w wielu z nas budzą się najpiękniejsze wspomnienia. Fikołki, robienie skomplikowanych „kopert”, wiszenie głową w dół z kluczami na szyi (zawieszonymi na kultowej tasiemce lub sznurowadle), a z czasem – te pierwsze, nieśmiałe, niezwykle romantyczne spotkania towarzyskie i sekrety szeptane o zmierzchu. Dziewczyny zakładały spodnie pod spódnice, żeby bez wstydu wykonywać podwójne obroty, a chłopcy popisywali się siłą ramion. Trzepak uczył nas wszystkiego: odwagi, integracji, radzenia sobie ze zdartymi kolanami i... negocjacji.

Bo pamiętacie ten moment, kiedy na podwórko wkraczał dorosły z ciężkim, zwiniętym w rulon dywanem? To był absolutny koniec beztroski. Święte oburzenie dzieciaków, że ktoś śmie zakłócać działanie „podwórkowego parlamentu”, mieszało się z ucieczką przed duszącym kurzem. Chmura pyłu i rytmiczny, głośny dźwięk uderzeń wiklinowej trzepaczki oznaczały jedno: przymusowa przerwa w obradach i czas na zmianę bazy.

Porady praktyczno-życiowe od najsłynniejszego duetu z Obłuża

Kiedy patrzę na te konstrukcje dzisiaj, widzę w nich coś więcej niż tylko metal. Widzę tam ludzkie losy, chęć rozmowy i potrzebę spotkania, która wcale w nas nie wygasła. Ruch, restart głowy, powrót do korzeni – to tematy, które niezwykle mocno rezonują z tym, czym jest współczesny rozwój osobisty. Czasem trzeba po prostu wyjść z domu, zmienić perspektywę i spojrzeć na swoje problemy „głową w dół”, dokładnie tak, jak robiłyśmy to za dzieciaka na trzepaku.

Jako autorka, która z dumą powtarza hasło „czytam polskie autorki”, uwielbiam przelewać te codzienne, polskie realia na karty swoich powieści. Moja literatura obyczajowa karmi się takimi obrazami. Gdybym miała zapytać o zdanie moje ukochane bohaterki, Sabinę i Dziunię – czyli najsłynniejszy duet z Obłuża – każda z nich miałaby na temat trzepaka zupełnie inne, genialne w swojej naturze zdanie!

Oto krótkie, życiowe porady, jakie przygotowałyby dla Was te dwie niesamowite kobiety:

1. Dziunia radzi: „Jak wytrzepać życiowy kurz i dać sobie drugą szansę”

Dziunia, ze swoim praktycznym i pragmatycznym podejściem do rzeczywistości, spojrzałaby na trzepak jak na narzędzie terapeutyczne.

„Moje drogie, z dywanami jest jak z naszymi wspomnieniami i żalami. Jeśli ich od czasu do czasu porządnie nie wytrzepiesz, to pokryją się grubą warstwą kurzu, od którego zaczniecie się dusić. Kiedy czujesz, że w Twoim życiu narasta chaos, weź mentalną trzepaczkę, wywieś swoje problemy na rurze i uderzaj z całej siły, aż wyjdzie z nich całe zło. Druga szansa nie bierze się z siedzenia na kanapie. Czasem trzeba po prostu zrobić porządek – w domu i w sercu!”

2. Sabina radzi: „Spójrz na świat z innej perspektywy i nie bój się zamieszania”

Sabina, pełna energii, dynamiczna i wiecznie szukająca głębszego sensu, od razu przypomniałaby o akrobatycznych fikołkach.

„Pamiętacie, jak wisiało się na trzepaku nogami do góry? Cały świat stawał wtedy na głowie, niebo było na dole, a ziemia na górze. I co? I było cudownie! Nie bójcie się życiowego zamieszania. Kiedy los przewraca Wasze plany do góry nogami, nie panikujcie. Zwiśnijcie na chwilę na tej rurze, złapcie oddech i zobaczcie, że z tej nowej, nietypowej perspektywy świat może wyglądać zupełnie inaczej, czasem nawet ciekawiej. Odwaga ze zdartych kolan z dzieciństwa wciąż w Was jest!”

Powieści z iście obłużańskim charakterem

Życie na gdyńskim osiedlu, te małe i duże sekrety, codzienne rytuały i nagłe zwroty akcji to idealne tło dla intryg, które tak namiętnie opisuję. Moja debiutancka książka dla kobiet, czyli „Zamieszanie”, pokazała, że polskie czytelniczki pragną historii autentycznych, pełnych humoru, ale też trzymających w napięciu. To opowieść o kobietach takich jak my – potrafiących walczyć o swoje szczęście, kochających, upadających i podnoszących się z dumą.

A jeśli polubiliście ten klimat, to mam wspaniałą wiadomość! Najsłynniejszy duet z Obłuża powróci już niebawem, bo na moim biurku i w komputerze rośnie w siłę kolejna powieść obyczajowa z intrygą – wyczekiwana „Hiena”. Będzie tam jeszcze więcej tajemnic, jeszcze więcej lokalnego kolorytu i oczywiście cała masa emocjonalnego rozedrgania, które tak bardzo lubicie.

Każda moja książka to cząstka mojego serca, dlatego jeśli chcecie poczuć tę magię na własnej skórze, idealnym wyborem będzie książka z dedykacją, którą możecie zamówić bezpośrednio u mnie. Taki egzemplarz na półce ma zupełnie inną wartość – staje się osobistym listem od pisarki do czytelnika.

A jak to wygląda na Waszych podwórkach?

Kończąc te moje dzisiejsze, po-rozruchowe refleksje, chcę zostawić Was z pytaniem i zaprosić do dyskusji w komentarzach. Temat trzepaków niezwykle mnie intryguje w kontekście nowoczesnej architektury miejskiej i zmieniających się obyczajów.

➡️ Jak to jest u Was z tymi trzepakami? Używacie ich jeszcze zgodnie z przeznaczeniem do dywanów? Czy powinny zniknąć z naszych podwórek?

➡️ A może na sam widok trzepaka budzą się w Was tylko wspomnienia? Fikołki, wiszenie głową w dół z kluczami na szyi, a może pierwsze, nieśmiałe i romantyczne spotkania towarzyskie przy rurach?

Napiszcie koniecznie! Podyskutujmy o tym, ile starego dobrego podwórka zostało w naszych współczesnych, dorosłych życiach. I pamiętajcie – na fikołka (albo na życiowe zmiany) nigdy nie jest za późno!

Irena Więcek – Pisarka z Obłuża. Szukam światła tam, gdzie inni widzą tylko mrok. ⚓✨

➡️ Chcesz poznać najsłynniejszy duet z Obłuża?

Z osobistą dedykacją: Napisz do mnie bezpośrednio, korzystając z formularza na blogu – KLIKNIJ TUTAJ I WYPEŁNIJ FORMULARZ. Odezwę się do Ciebie, by dopiąć szczegóły!

Szybka wysyłka: Kup książkę bezpośrednio na Amazonie :

👇  👇

Wpis powstał w ramach autopromocji mojej twórczości.

O Autorce:

Irena Więcek – w sieci znana także jako Kuratorka Chaosu oraz Ekspertka od drugich szans. Pisarka z Obłuża, która w gdyńskiej mgle i szorstkiej prawdzie o ludzkich relacjach szuka światła tam, gdzie inni widzą tylko mrok. Autorka powieści obyczajowej z intrygą „Zamieszanie”, aktualnie pracuje nad drugim tomem serii zatytułowanym „Hiena”. Mieszka i tworzy w Gdyni, codziennie patrząc na Bałtyk z okna swojej pracowni. Nic tak nie cieszy twórcy jak świadomość, że czytelnicy wybierają hasło: czytam polskie autorki.

Komentarze