Polifonia literacka – co to jest? Irena Więcek o swoim stylu i pisaniu powieści


Więcej niż jedna historia. Czym jest polifonia w moich powieściach?

Wielu czytelników pyta mnie, dlaczego moje książki nie są prostymi, linearnymi opowieściami, które czyta się „jednym tchem” i zapomina tuż po zamknięciu okładki. Często słyszę: „Ireno, u Ciebie każdy bohater wydaje się mieć swoją własną rację, nawet jeśli kłóci się ona z Twoją”. I to jest właśnie moment, w którym muszę odkryć karty i opowiedzieć o polifonii literackiej.

Dla wielu pojęcie to brzmi jak skomplikowany termin z podręcznika teorii literatury. Jednak dla mnie, jako pisarki z Obłuża, polifonia to nie teoria – to sposób, w jaki postrzegam świat, Gdynię i ludzi, których spotykam na swojej drodze.

Czym różni się polifonia od „czytadła”?

W klasycznym, popularnym nurcie literatury (często pogardliwie zwanym „czytadłem”) mamy zazwyczaj do czynienia z jednym, dominującym głosem. To głos autora, który – niczym wszechwiedzący bóg – prowadzi czytelnika za rękę. On wie, kto jest dobry, a kto zły. On narzuca interpretację zdarzeń. W takim świecie postacie są tylko pionkami realizującymi plan autora.

Polifonia (z greckiego: wielogłosowość) to zupełne przeciwieństwo tej struktury. Wyobraźcie sobie chór, w którym każdy śpiewa swoją własną partię. Nie ma tu solisty, któremu reszta tylko potakuje w tle. Każdy głos jest równoprawny, każda postać ma swój własny „światopogląd”, swoje lęki i swoją prawdę.

W moich powieściach, takich jak „Zamieszanie” czy nadchodząca „Hiena”, staram się być nie dyktatorem, a właśnie Kuratorką Chaosu. Nie uciszam moich bohaterów tylko dlatego, że ich decyzje mi się nie podobają. Pozwalam im mówić własnym językiem. Dzięki temu czytelnik nie dostaje gotowej odpowiedzi, ale zostaje zaproszony do rozmowy. Musi sam zdecydować, komu zaufać.

Głosy mojego Obłuża

Mieszkanie w takim miejscu jak gdyńskie Obłuże to codzienna lekcja polifonii. Kiedy idę rano po bułki albo spaceruję ścieżkami, z których widać port, słyszę ten wielogłos. Każde okno w moich blokach to inna historia. W jednym mieszkaniu ktoś płacze z bezsilności, w drugim ktoś świętuje sukces, a w trzecim toczy się cicha walka o przetrwanie.

Moja twórczość karmi się tymi kontrastami. Nie potrafiłabym napisać książki, w której jest tylko jeden „słuszny” punkt widzenia. Życie nad morzem uczy nas, że horyzont jest jeden, ale dróg do niego prowadzi nieskończenie wiele. Polifonia pozwala mi oddać ten szum miasta, tę złożoność ludzkich losów. To dlatego moje postacie często się ze sobą spierają, a ja – jako autorka – nie rozstrzygam tych sporów. Pozwalam im wybrzmieć.

Czytelnik jako współtwórca

Dlaczego uważam, że taka forma pisania jest szacunkiem wobec czytelnika? Ponieważ wierzę w Twoją inteligencję i wrażliwość. „Czytadło” usypia czujność – tam wszystko jest podane na tacy. Polifonia wymaga skupienia, ale w zamian daje coś znacznie cenniejszego: poczucie uczestnictwa w czymś prawdziwym.

Kiedy czytasz moje książki, stajesz się jednym z głosów w tym chórze. Twoje doświadczenia, Twój ból i Twoja nadzieja spotykają się z przeżyciami moich bohaterów. To właśnie w tym zderzeniu rodzi się to „światło”, którego tak uparcie szukam. Prawda nie leży w jednym człowieku – ona leży gdzieś pomiędzy nami, w relacjach, w tarciu, w zrozumieniu (lub braku zrozumienia) dla kogoś, kto myśli zupełnie inaczej niż my.

Szukanie światła w hałasie

Bycie Kuratorką Chaosu to zadanie wymagające. Muszę dbać o to, by żaden głos nie zdominował pozostałych, by mrok nie przysłonił światła, a nadzieja nie stała się naiwnym optymizmem.

Polifonia to dla mnie jedyny sposób, by uczciwie opisać świat. Świat, który jest czasem brutalny, czasem piękny, ale zawsze nieskończenie złożony. „Hiena”, nad którą obecnie pracuję, będzie tego najlepszym dowodem. To będzie opowieść o tym, jak bardzo nasze losy są ze sobą splątane, nawet jeśli wydaje nam się, że idziemy przez życie samotnie.

Zapraszam Was do tego świata. Nie obiecuję prostych rozwiązań. Obiecuję jednak, że każdy z Was znajdzie w moich książkach chociaż jedną nutę, która zabrzmi dokładnie tak, jak Wasze własne życie.

Bo w literaturze, tak jak w Gdyni – każdy z nas ma prawo do własnego głosu.

Irena Więcek – Pisarka z Obłuża. Szukam światła tam, gdzie inni widzą tylko mrok. ⚓✨

O autorce:
Irena Więcek – w sieci znana jako Kuratorka Chaosu. Pisarka z Gdyni (Obłuża), która w swojej twórczości stawia na autentyzm i literacką polifonię. Jako ekspertka od drugich szans, splata trudne ludzkie losy w wielogłosowe opowieści pełne emocji. Nie boi się mroku, ale zawsze szuka w nim światła. Autorka powieści obyczajowej „Zamieszanie”, obecnie pracuje nad drugą książką z cyklu pt. „Hiena”.

Chcesz usłyszeć tę polifonię na własne uszy?

➡️ Poznaj tę historię? bit.ly/ZamieszanieKup  



Komentarze

Popularne posty