Pisarka mimo woli! Jak listy z zaopatrzenia w PRL-u podbiły sanatoria?
Pisarka mimo woli, czyli jak podbiłam sanatoria (nie wychodząc z zaopatrzenia)
Mój mózg nigdy nie odpoczywa. Dzisiaj znajomi stawiają mi amatorskie diagnozy ADHD, patrząc, jak robię dwie rolki na Instagram, planuję nową powieść i parzę kawę jednocześnie. Ale ten pęd towarzyszył mi od zawsze. Nawet wtedy, gdy zamiast smartfona miałam przed sobą toporną, służbową maszynę do pisania w biurze zaopatrzenia.
Stukot maszyny w czasach pustych półek
Lata osiemdziesiąte. W sklepach nie było niczego, a w zaopatrzeniu – paradoksalnie – panował luz. Pisma ponaglające wysłane, telefon do dostawcy wykonany (standardowe: „nie ma i nie wiadomo, kiedy będzie”), robota zrobiona. Co robić z tym rozbieganym umysłem, który musi przetworzyć tysiąc myśli na minutę?
Z nudów zaczęłam pisać listy. Stuk, stuk, stuk – biurowa maszyna szła w ruch. Moim odbiorcą była koleżanka, która „zażywała kąpieli” w sanatorium. Opisywałam jej wszystko. To była prawdziwa literacka polifonia tamtych lat: kto się upił, kto kogo zdradził, komu podstawili nogę, a kto wylądował na baletach. Pisane z pasją, barwnie, z tą samą drapieżnością i humorem, które dzisiaj wkładam w „Hienę”.
Sława, której się nie spodziewałam
Gdy koleżanka wróciła, przeżyłam szok. Okazało się, że moje prywatne listy stały się... hitem sanatoryjnych wieczorków! Ludzie z innych ośrodków przychodzili do niej, żeby słuchać czytania moich „głupawek”. Dzięki tym barwnym historiom zyskała sławę i apsztyfikanta, a ja – nieświadomie – zostałam pisarką mimo woli.
Od listów do „Hieny”
Szkoda, że te listy powstawały w jednym egzemplarzu. Chętnie bym się dziś z nich pośmiała. Ale to właśnie wtedy narodziła się Kuratorka Chaosu. To w tych biurowych listach po raz pierwszy poczułam, że opisywanie ludzkich losów – tych śmiesznych, strasznych i tragicznych – to mój żywioł.
Dzisiaj nie potrzebuję już sanatorium, żeby mieć publiczność. Mam moją watahę w sieci, mam Obłuże i mam odwagę, by ten mój „rozbiegany mózg” zamienić w książki, które nie pozwalają zasnąć. Bo choć czasy się zmieniły i zamiast maszyny mam klawiaturę laptopa, to potrzeba opowiadania o drugich szansach (i sanatoryjnych baletach!) pozostała ta sama.
Zostańcie ze mną w tym moim twórczym zamieszaniu. Obiecuję, że będzie równie barwnie jak w tamtych listach z zaopatrzenia.
Irena Więcek - pisarka z Obłuża
O autorce: Irena Więcek – w sieci znana jako Kuratorka Chaosu, to pisarka z Gdyni (Obłuża), która w swojej twórczości stawia na literacką polifonię i autentyzm. Jako ekspertka od drugich szans, w swoich powieściach splata trudne ludzkie losy w wielogłosowe opowieści pełne emocji. Autorka debiutanckiej powieści obyczajowej "Zamieszanie", obecnie pracuje nad swoją drugą książką pt. "Hiena".
Kliknij i dowiedz się więcej o mojej pierwszej książce!
➡️ Chcesz poczuć ten klimat? Zamów „Zamieszanie” z osobistą dedykacją (napisz do mnie korzystając z formularza na blogu kliknij trzy kreski na górze strony głównej bloga). Wypełnij go, a ja odezwę się do Ciebie, by dopiąć szczegóły lub kup bezpośrednio tutaj: bit.ly/ZamieszanieKup



Komentarze
Prześlij komentarz